Teresa Makara
Urodziła się w Dębnie Lubuskim, gdzie jej dziadkowie osiedlili się tuż po wojnie. Wraz z czwórką rodzeństwa wychowywała się w małym gospodarstwie, w otoczeniu przyrody i zwierząt. Od dziecka wykazywała zdolności plastycznie. Lubiła przyglądać się pracy swojego ojca – kowala, po którym, jak wspomina, odziedziczyła zdolności manualne. W szkole zapełniała rysunkami marginesy w zeszytach, uczęszczała na zajęcia kółka plastycznego, w domu wykorzystywała dostępne materiały, np. plastelinę lub ciasto przeznaczone do wyrobu makaronu, z których lepiła figurki zwierząt: baranki, krowy czy konie, które później wypiekała w domowym piecu.
Zwierzęta wycinała także z kartonów po butach czy makaronie. W 1965 roku cała jej rodzina przeprowadziła się „za chlebem” do Jastrzębia-Zdroju. Miała wówczas 10 lat. Początkowo zamieszkali na stancji, później otrzymali własne mieszkanie na osiedlu „Przyjaźń”. Rodzice podjęli prace na kopalniach: ojciec jako kowal-ślusarz w KWK „Moszczenica”, mama pracowała fizycznie w KWK „Jastrzębie”. Ponieważ nauka nie sprawiała jej problemów, wybrała kierunek matematyczno-fizyczny w Liceum Ogólnokształcącym w Wodzisławiu Śląskim. Chciała zostać architektką, ale te plany przekreśliła opinia lekarza. Dostała się na Politechnikę Śląską w Gliwicach na kierunek automatyka. W 1980 roku ukończyła studia i z tytułem magistra inżyniera znalazła pracę w KWK „Jastrzębie”. Była jedną z pierwszych kobiet sztygarów w Jastrzębskiej Spółce Węglowej, odpowiadając za łączność na powierzchni.
Angażowała się w organizację różnych imprez i uroczystości, m.in. projektowała i rysowała plakaty, była odpowiedzialna za dekoracje wydarzeń górniczych, współtworzyła Gwarczyce – święto kobiet związanych zawodowo z górnictwem. Ta wyjątkowa uroczystość organizowana była w KWK „Jastrzębie” w okresie Barbórki od końca lat 90. do roku 2011. Podobnie jak w przypadku Gwarków świętowaniu towarzyszyła dobra zabawa, a każda z uczestniczek otrzymywała pamiątkowy kufel. To dzięki takim wydarzeniom talent plastyczny Teresy Makary dostrzegli jej przełożeni. Ponieważ zwalniało się miejsce w pracowni rzeźbiarskiej po odchodzącym na emeryturę Józefie Królu, przejęła je po nim, dołączając do pracującego tam Mariana Grzegoszczyka. Później w warsztacie pojawił się także Mariusz Mika i Jacek Gawełczyk, którzy zajmowali się końcową obróbką rzeźb. Teresa Makara była jedyną kobietą pracującą na tym stanowisku.
Z grafitu, który bardzo sobie ceni, wykonywała rzeźby, płaskorzeźby, puchary, kufle i inne prace o charakterze pamiątkarskim. Najczęściej podejmowanym przez nią tematem były oczywiście rzeźby nawiązujące do pracy na kopalni, do wierzeń czy legend z nią związanych. Przeważającą grupę stanowiły figury przedstawiające Skarbnika, św. Barbarę, górników przy pracy. Pojawiały się także motywy sakralne. Jednymi z jej ostatnich prac są dwie duże rzeźby: Nepomucena oraz Jana Pawła II. W swojej pracowni stosowała także technikę odlewu, która polegała na wypełnieniu grafitowej formy mieszanką żywicy i grafitu. Dzięki temu zabiegowi mogła sprostać większym zamówieniom, otrzymując pożądaną ilość kopii danej rzeźby.
Obecnie Teresa Makara jest na emeryturze. Ze względu na brak odpowiedniego miejsca w domu zarzuciła rzeźbiarstwo w graficie. Wciąż jednak jest bardzo aktywna, m.in. prowadzi warsztaty rzeźbiarskie w mydle i świecach dla osób początkujących. Od niedawna rozpoczęła także swoją przygodę z malarstwem.






