Przejdź do głównej treści

Urodził się i mieszka w Żorach. Podobnie jak jego ojciec oraz dwaj bracia, swoje życie zawodowe związał z kopalnią. Najpierw od roku 1961 pracował w KWK „Bolesław Śmiały” w Łaziskach Górnych, później od 1968 roku aż do przejścia na emeryturę w roku 1990 w KWK „Jastrzębie”. W szkole bardziej niż przedmioty ścisłe interesowały go zajęcia manualne. Lubił malować, tworzyć. Jego pasją był sport, głównie piłka nożna, w którą grał m.in. w zespole Stali Mikołów i Kolejarz Żory. Interesował go boks, dżudo i kolarstwo.

Pracując w kopalni „Jastrzębie”, Foks odkrył w sobie talent rzeźbiarski. Do rzeźby zaczął wykorzystywać dostępny „na dole” materiał – węgiel i łupek znaleziony na poziomach 240 i 350. Na co dzień pracował jako operator urządzeń górniczych oraz w dziale wydobywczym. Gdy miał chwilę czasu, to przy pomocy zwykłego, skutego na szynie drutu skrobał w węglu i ociosach. Pierwsze rzeźby przedstawiały zarówno górniczy świat, jak i sportową pasję artysty. Wkrótce Foks zaczął brać udział w wystawach grupowych. Pierwsza z nich odbyła się w Teatrze Ziemi Rybnickiej i nosiła tytuł „Wieś rzeźbiona, wieś malowana”. Później prezentował swoją twórczość na wystawach górniczych, w których uczestniczyli także inni uzdolnieni pracownicy kopalń. Prace Foksa wyróżniały się dopracowaniem szczegółów, pietyzmem wykonania, nie dziwi zatem fakt, że jego twórczość została zauważona zarówno przez kolegów, jak i przez przełożonych. Po kilku latach artystycznej działalności otrzymał nawet mały warsztat na powierzchni.

A wszystko zaczęło się od tego, że mieli mnie zwolnić i to przez rzeźbę świętej Barbary! 

– wspominał Foks.

Przyniosłem ją dla kolegi, ale jego w tym dniu nie było w pracy. Zabrałem ją z powrotem, ale na bramie zostałem zatrzymany do kontroli. Myślę, że od dawna byłem obserwowany. Zabrali mi rzeźbę, a następnego dnia zamiast na dół trafiłem do gabinetu dyrektora. Na jego biurku stała ta moja praca. W duchu pomyślałem: święta Barbóreczko, ratuj mnie, bo z czego ja będę żył, jak mnie zwolnią! Dyrektor groźnie na mnie spojrzał i zażądał wyjaśnień. Tłumaczyłem mu, że wszystko, co miałem przy kontroli, przyniosłem ze sobą z domu, że to jest niemożliwe zrobić taką proporcjonalną rzecz pod ziemią. Na to dyrektor oświadczył, że nie będę już pracował na dole, za to otrzymam swój warsztat na powierzchni. Tak to dzięki świętej Barbarze zaczęła się moja historia, ta moja rzeźbiarska pielgrzymka

– wspominał Foks.

W pracowni artysta realizował zamówienia, które spływały od dyrekcji kopalni „Jastrzębie” oraz z Ministerstwa Górnictwa w Katowicach. Najczęściej rzeźbił figurki przedstawiające św. Barbarę, puchary, płaskorzeźby z motywami górniczymi czy trofea sportowe. Nie brakowało także bardziej ambitnych zleceń, z którymi Foks musiał się zmierzyć. Jednym z najtrudniejszych wyzwań okazała się praca nad płaskorzeźbą przedstawiającą fragment obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu, gdzie zza drutów kolczastych miała wyłaniać się postać św. Maksymiliana Kolbego. Grafitowa płyta o rozmiarze 150 na 70 cm ostateczne trafiła do kościoła w Belgii. Jej twórca w podziękowaniu otrzymał od belgijskiej Kurii Biskupiej wymarzony pierwszy zestaw profesjonalnych dłut, który ma do dnia dzisiejszego. Później na zamówienia „Solidarności” Foks rzeźbił także liczne grafitowe płaskorzeźby o tematyce sakralnej, przedstawiające Matkę Boską Piekarską, Częstochowską oraz wizerunki papieża Jana Pawła II. Często prace zamawiali pielgrzymi, którzy jechali do Watykanu.

Artysta podkreśla, że do wszystkiego w swojej twórczości doszedł sam. Nie kopiował, nie podrabiał, nie udawał kogoś, kim nie jest.

Uważam, że artysta musi realizować wyłącznie swoje własne wizje, a każda z prac musi mieć wyjątkowy, niepowtarzalny charakter. Nie jest artystą ten, kto wciąż robi jedno i to samo

– dodaje Foks.

Grafit czy węgiel to niejedyny materiał, który upodobał sobie artysta. Z powodzeniem maluje, rzeźbi w drewnie i kamieniu. Mieszkańcom swojej miejscowości, zwłaszcza tym najmłodszym, najbardziej jednak kojarzy się z pięknymi rzeźbami wykonanymi w śniegu, które pojawiały się przed domem artysty od 2005 roku. Każdego roku temat tych prac się zmieniał. Była już szopka z dwumetrowymi postaciami, Trzej Królowie, św. Barbara, św. Mikołaj, różne zwierzęta, np. lew, foka czy pingwin. Na prośbę TVP Katowice Foks wyrzeźbił także śnieżny pociąg Teleexpresu.

Artysta jest laureatem licznych nagród i wyróżnień w konkursach krajowych i zagranicznych, organizowanych m.in. w Muzeum w Wodzisławiu Śląskim, Zagłębiu Donieckim czy Pekinie. Został wyróżniony Odznaką Honorową za Zasługi dla Województwa Śląskiego.

Tych nagród do dziś nazbierało się wiele i chociaż wszystkie są dla twórcy niezwykle cenne, to do kilku z nich przywiązuje większą wagę. Taką jest nagroda Ministra Górnictwa, którą Foks otrzymał w latach 80. za tryptyk wykonany w lipie. Przedstawiał on misternie wykonane postacie i insygnia górnicze oraz górującą nad wszystkimi św. Barbarę. Praca pojechała na konkurs do Warszawy, na którym zajęła I miejsce. Ważną datą dla artysty był także rok 2010. Wziął wówczas udział w XVIII Ogólnopolskim Konkursie Sztuki im. Vincenta van Gogha, organizowanym od lat przez Fundację Elektrowni Rybnik. Za swoją kamienną pracę pt. „Ojciec” otrzymał wyróżnienie.

Brał udział w licznych grupowych wystawach, m.in. w Katowicach, Warszawie, Wrocławiu, Zabrzu, Bytomiu, Tarnowskich Górach i Krakowie.

Foks przez wiele lat związany był artystycznie z Podbeskidziem. Regularnie uczestniczył w Dniach Kultury Beskidzkiej, podczas których wszystkim chętnym prezentował swoje rzeźby zarówno te o tematyce sakralnej: świątki, piety, ostatnie wieczerze, a także te nawiązujące do historii regionu – harnasie, zbójnicy, górale. W tych wyjazdach artyście towarzyszyła małżonka Teresa, która tworzy misterne hafty i koronki.

W wolnym czasie Foks gra na gitarze, harmonijce ustnej i śpiewa. Wspomaga także wiele organizacji charytatywnych, przekazując na różne cele swoje prace. W 2025 roku obchodził jubileusz 50-lecia pracy twórczej.

Henryk Foks w Galerii Sztuki Węgla