Jarosław Namniestnik
Urodził się 10 grudnia 1947 roku w Skwierzynie niedaleko Gorzowa Wielkopolskiego. Zdolności manualne przejawiał od dzieciństwa. Mieszkając z rodzicami we wsi Stary Dworek, miał nieograniczony dostęp do ulubionego materiału – drewna. W wolnym czasie, jak wspomina, rzeźbił w nim różne ludziki, najczęściej figurki dziadków i babek. Później, zgodnie z kierunkiem swoich zainteresowań, podjął naukę w Szkole Stolarskiej przy fabryce mebli w Skwierzynie.
Po dwóch latach przeniósł się do Szkoły Rzemiosł Budowlanych w Zielonej Górze, w której zaczął też trenować lekkoatletykę. Pracował w fabryce mebli w dziale reklamacji, później jako stolarz w firmie budowlanej. Działalność zawodową przerwała służba wojskowa, którą odbywał w Gorzowie Wielkopolskim, gdzie dostrzeżono jego artystyczne zdolności. Tak wspominał po latach:
W klubie wojskowym zajmowałem się malowaniem i dekorowaniem sal. Dużo rzeźbiłem scen batalistycznych, najczęściej w styropianie. W ogólnopolskim konkursie na najlepiej zaprojektowaną i wykonaną salę historyczną kierowany przeze mnie zespół zajął drugie miejsce.
Po wojsku powrócił do pracy w fabryce mebli, jednak tym razem jako dekorator wnętrz. Po pracy prowadził młodzieżowy klub Drzewiarz, w którym poznał swoją przyszłą żonę.
W 1972 roku zaczął się dla niego nowy etap zarówno zawodowy, jak i prywatny. Przeprowadził się do Jastrzębia-Zdroju, gdzie podjął pracę w kopalni „Jastrzębie"; tutaj zetknął się z nowym dla siebie materiałem – węglem. Cały czas rzeźbił, początkowo w węglu i łupku, później już wyłącznie w graficie.
Mówił:
Węgiel z naszej kopalnie nie nadawał się do rzeźbienia. Chyba tylko raz natrafiłem na kilka dużych brył, które pozwolono mi zabrać na górę i w których coś wyrzeźbiłem. Za to często robiłem na dole kolegom portrety w łupku, pamiętam, że bardzo im się podobały.
Jarosław Namniestnik zajmował się także dekoracją Zakładowego Domu Kultury KWK „Jastrzębie”, który oddano do użytku w grudniu 1974 roku. Wykonał tam m.in. ozdoby z węgla, który sprowadzono z KWK „Jankowice”, oraz dekoracje metaloplastyczne.
Po siedmiu latach pracy „na dole” otrzymał do dyspozycji warsztat na terenie kopalni, w którym na zlecenie dyrekcji i nadzoru wykonywał rzeźby oraz przedmioty o charakterze galanteryjnym.
Z uśmiechem wspominał:
Miałem napisane wymiary walizki Ministra Górnictwa i Energetyki Czesława Piotrowskiego, żeby robione przeze mnie rzeźby mogły się tam zmieścić. Ktoś zawoził mu je do Katowic, a on zabierał je dalej w tej walizce i przekazywał w formie prezentów ze Śląska.
W 1987 roku odszedł z kopalni i otworzył własną pracownię rzeźbiarską, w której mógł doskonalić swój warsztat. Do prac wykorzystywał elektrody węglowe oraz mieszankę miału grafitowego i żywicy epoksydowej, które służyły mu do wykonywania odlewów. Zamówień było tak dużo, że z czasem większość prac tworzył właśnie przy pomocy formy. Były to najczęściej figurki świętej Barbary i Skarbnika. Aby sprostać licznym zamówieniom, zatrudniał pomocników.
Czasami tworzył prace indywidualne, np. dla odchodzących na emeryturę pracowników. Były to rzeźby spersonalizowane, które nawiązywały do wykonywanego w kopalni zajęcia, np.: „Rabunkarz”, „Wiertacz”, „Rębacz”. Wyrzeźbił także figurę św. Barbary, którą górnicy ofiarowali z prośbą o wstawiennictwo i szczęśliwą pracę do Kościoła pw. Matki Boskiej Częstochowskiej w Jastrzębiu-Zdroju. Do bardzo ciekawych prac wykonanych w graficie, które świadczą o wysokim kunszcie rzeźbiarskim, zaliczyć trzeba rzeźbę „Skarbnika” oraz płaskorzeźbę przedstawiającą wizerunek Matki Boskiej Częstochowskiej. Obie znajdują się w prywatnych kolekcjach. Namniestnik jest też autorem drogi krzyżowej wykonanej z drewna, która znajduje się w Kościele pw. św. Barbary i św. Józefa w Jastrzębiu-Zdroju. Dużo zamówień realizował na zlecenie zachodnich sąsiadów, którzy jednorazowo zamawiali często 20-30 prac.
Dziś nie sposób policzyć wszystkich rzeźb, które wykonał. Wiadomo, że znajdują się głównie u osób prywatnych w kraju i za granicą. Jedna z nich, prosto z wystawy zorganizowanej z okazji Górniczych Dni Kultury, trafiła kiedyś do Wojciecha Jaruzelskiego. Była to duża rzeźba przedstawiająca klęczącego górnika z bryłą węgla w kształcie mapy Polski.
Namniestnik brał udział w wystawach zarówno indywidualnych, jak i grupowych w kraju i za granicą. Było ich ok. 50, m.in. w Dreźnie, Doniecku, Republice Czeskiej, Warszawie, Katowicach i Rybniku. Rzeźbę, którą wykonał na wystawę w Pekinie, ofiarował później lekarzowi, który po wypadku uratował mu życie.
W 2011 roku w Galerii Historii Miasta w Jastrzębiu-Zdroju zorganizowana została retrospektywna wystawa rzeźb Namniestnika. Stał się również bohaterem filmu dokumentalnego „Górnicze pasje”. Autorkami scenariusza i reżyserkami były Katarzyna Gardecka i Anna Lerch-Wójcik. Chociaż większość jego prac powstała w graficie, to marzył o poświęceniu się wyłącznie twórczości wykonywanej w drewnie.
Powtarzał:
Chciałbym tworzyć sztukę prawdziwą, ale to wymaga wyrzeczenia się wszystkiego.
W 2025 otrzymał nagrodę przyznawaną przez prezydenta miasta Jastrzębie-Zdrój za całokształt działalności artystycznej. Obecnie ze względu na stan zdrowia przestał rzeźbić.



