Przejdź do głównej treści

Urodził się w 1957 roku w Stąporkowie (obecnie woj. świętokrzyskie). Od szkoły podstawowej wykazywał predyspozycje i zainteresowanie działalnością plastyczną. Wcześnie zaczął rzeźbić w drewnie, tworząc początkowo proste formy inspirowane estetyką sztuki ludowej. Na początku lat 60. wraz z rodzicami oraz siedmiorgiem rodzeństwa osiedlił się w Jastrzębiu-Zdroju. Tu ukończył szkołę podstawową, a następnie zawodową szkołę o profilu górniczym.

 W 1975 roku zatrudnił się, podobnie jak wcześniej jego ojciec, w KWK „Jastrzębie”. Pracował tam kilka lat w Oddziale Przygotowawczym G16 i G18. W kopalni przeżył bardzo groźny wypadek, po którym lekarze nie dawali mu szans na odzyskanie sprawności fizycznej, jednak po roku rehabilitacji wrócił do pracy. Każdą wolną chwilę przeznaczał na wyjazdy turystyczne: piesze wędrówki, wspinaczkę górską, eksplorację jaskiń, żeglowanie. Dalej rzeźbił w drewnie, coraz chętniej jednak sięgał po pędzel. Malował obrazy surrealistyczne, do których inspirację czerpał m.in. z literatury science fiction. Zdobył nawet wyróżnienie w konkursie ogłoszonym przez czasopismo „Świat Młodych”, dotyczącym wizji świata przyszłości, podboju kosmosu i nowoczesnych technologii. Aby rozwijać się i ulepszać swój warsztat, zaczął uczęszczać na zajęcia plastyczne prowadzone w Zakładowym Domu Kultury KWK „Jastrzębie” przez Mariana Raka – artystę malarza, absolwenta Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. Spotkania te i sugestie prowadzącego utwierdziły go w przekonaniu, że powinien realizować się w rzeźbie. Wspomina:

Zawsze uważałem, że najlepszym materiałem rzeźbiarskim jest drewno, które po wykonaniu pracy pokrywam bejcą lub typową farbą do drewna. To uwypukla jego kolor i kontrasty. Lubię też rzeźbić w kamieniu. Dużo zrobiłem prac w tym materiale.

W międzyczasie przeprowadził się wraz z żoną do domu w Brzeszczach. Pomimo odległości jeszcze przez cztery lata dojeżdżał do pracy w Jastrzębiu-Zdroju, po czym zatrudnił się w KWK „Czeczott”. Ukończył kurs ratownika górniczego i pracował w stacji ratownictwa we wspomnianej kopalni. Właśnie tam, jak wspomina, trafił na wspaniałego dyrektora i ludzi, którzy doceniali typową sztukę pracowniczą i umożliwiali jej rozwój. Działało tam Robotnicze Stowarzyszenie Twórców Kultury, które organizowało konkursy i wystawy, m.in. w Świętochłowicach, Oświęcimiu, Chełmku czy w Bielsku-Białej. Zaczął wyjeżdżać na plenery rzeźbiarskie, które bardzo sobie cenił, bo stanowiły doskonałą okazję do wymiany doświadczeń z innymi twórcami. Chociaż bywał za granicą, m.in. w Czechach, Niemczech czy na Słowacji, to z największym sentymentem opowiada o spotkaniach w Bieszczadach.

W kopalni otrzymał do dyspozycji pracownię rzeźbiarską. Tam zaczął rzeźbić w graficie. Choć materiał ten nie należy do jego ulubionych, dostrzegał w nim silny ładunek symboliczny: czerń kojarzącą się z głębią śląskich szybów oraz z tradycją górniczą. Tworzył prace tematycznie zróżnicowane, wykonane zarówno w drewnie, jak i graficie, m.in. dla odchodzących na emeryturę górników, pamiątki ze Śląska, figury strażaków, a nawet żołnierza czy myśliwego. Stosował także formy odlewnicze. Z czasem pracy było tak dużo, że zaczął współpracować z Aleksandrem Basiurą, który pochodzi ze znanej rodziny rzeźbiarzy z Zawoi.

Ponieważ jego twórczość spotkała się z uznaniem, zaczął też przyjmować zlecenia prywatne, np. na wykonanie rzeźb, ale również rzeźbione elementy altan, domów, drewnianych mebli. Zlecenia przychodziły z całej Polski, m.in. z Krynicy Morskiej czy z Ustronia, gdzie z góralami pracował przy budowie karczmy Wrzos.

Obecnie Robert Nowak jest na emeryturze. Przy swoim domu stworzył pracownię, w której cały czas rzeźbi, najchętniej w drewnie, ale tworzy też bardzo ciekawe kompozycje z połączenia grafitu, drewna i węgla, który osobiście wybiera i kupuje w hurtowni w Oświęcimiu. Aby ustrzec węgiel przed uszkodzeniem, pokrywa go dwu-, trzykrotnie warstwą lakieru nitro.

Wykonuje dużo prac o tematyce górniczej, m.in. rzeźby pracujących pod ziemią górników, figury św. Barbary, maszyny górnicze, skipy, szyby, kopalniane chodniki. Tworzy statuetki zawodów sportowych, m.in. dla Stowarzyszenia Jastrzębski Sport. Czasem trafiają się nietypowe formy, jak na przykład wykonane z połączonych materiałów – węgla i grafitu: stary samochód, parowóz czy wnętrze… warsztatu samochodowego.

Jego prace znajdują się w wielu miejscach, m.in. w zbiorach prywatnych, kościołach i muzeach. Kilka rzeźb znajduje się także w kolekcji Galerii Historii Miasta w Jastrzębiu-Zdroju.